Powrót do treningów po wakacjach — plan bez zniechęcenia

Wakacje mają to do siebie, że rozjeżdżają każdy plan treningowy. Wyjazdy, grille, dłuższe wieczory — i nagle okazuje się, że ostatni porządny trening był w czerwcu. Wrzesień to naturalny moment na powrót, tylko że właśnie wtedy najłatwiej popełnić błąd, który kończy całą akcję po tygodniu: rzucić się na głęboką wodę i obudzić się z zakwasami tak potężnymi, że schody stają się wrogiem.

Dlaczego nie wracamy od razu do starych obciążeń?

Ciało po dwóch miesiącach przerwy to nie to samo ciało. Kondycja spada szybciej, niż się buduje — po ośmiu tygodniach bez ruchu wydolność potrafi cofnąć się o kilkanaście procent, a mięśnie i ścięgna odzwyczajają się od obciążeń. Głowa pamięta, że biegało się dychę bez zadyszki. Nogi już nie. Ta różnica między pamięcią a rzeczywistością to najkrótsza droga do kontuzji, a nic tak nie zabija motywacji jak naciągnięty mięsień w drugim tygodniu.

Rozsądna zasada na start: wracamy na jakieś 60 procent tego, co robiliśmy przed przerwą, i przez dwa tygodnie w ogóle nie patrzymy na wyniki. Dopiero potem stopniowo dokładamy.

Plan na pierwsze dwa tygodnie

Zamiast pięciu treningów w tygodniu — trzy. Krótkie, po pół godziny, za to regularne. Regularność bije intensywność o głowę, bo buduje nawyk, a to nawyk przetrwa jesienną szarugę, nie zryw. Dobrze sprawdza się prosty schemat: jeden dzień czegoś dla serca, czyli szybki marsz, rower albo trucht, jeden dzień ćwiczeń siłowych z masą własnego ciała, jeden dzień rozciągania i spokojnego ruchu. Nudne? Może trochę. Ale działa.

Przyznam, że u mnie najlepiej sprawdza się trik z kalendarzem: trening wpisany na sztywno jak spotkanie w pracy, z konkretną godziną. Jeżeli plan brzmi „pobiegam, jak znajdę czas", to czas się nie znajdzie nigdy.

Sprzęt i ubranie — co warto ogarnąć przed jesienią?

Powrót do treningów to dobry moment na przegląd szafy sportowej. Buty po wiosennym sezonie mogą mieć zbitą amortyzację — jeśli podeszwa jest wyraźnie wytarta na krawędziach, czas rozejrzeć się za nowymi, bo zmęczony but odbija się na kolanach. Przydadzą się też rzeczy na chłodniejsze dni: koszulka termoaktywna, lekka bluza i cienka czapka zmieniają jesienny trening z kary w przyjemność. Bawełniane t-shirty lepiej zostawić w domu, mokra bawełna przy dziesięciu stopniach wychładza błyskawicznie.

Z akcesoriów na start naprawdę wystarczą mata i jedna guma oporowa. Cały internet będzie przekonywał, że potrzebny jest jeszcze zegarek, pas na tętno i piętnaście gadżetów — nie jest. Najpierw nawyk, potem zakupy. Za miesiąc regularnych treningów sprzętowa nagroda będzie smakować podwójnie.

O serwisie

Strona poświęcona jest tematyce sportowej. Zapraszamy do lektury naszych artykułów, z których dowiesz się wszystkiego o akcesoriach treningowych, a także w jakiej odzieży poczujesz się najlepiej uprawiając ulubione aktywności. 

kontakt@7minutowy.pl.pl

Galeria