Buty do biegania a buty na siłownię — czym się różnią i co wybrać

Jedna para butów sportowych do wszystkiego — tak wygląda start większości osób wracających do ruchu po wakacjach. Problem w tym, że but do biegania i but na siłownię to dwie zupełnie różne konstrukcje, a używanie jednej pary do obu celów kończy się szybszym zużyciem obuwia, a czasem bólem kostek czy kolan. Różnice widać dopiero wtedy, gdy wiadomo, na co patrzeć.

But biegowy: pianka, tłumienie i kierunek do przodu

Obuwie do biegania projektuje się pod jeden ruch — powtarzalne lądowanie i odbicie w linii prostej. Stąd gruba warstwa pianki amortyzującej, wyraźny spadek z pięty na palce (tzw. drop, zwykle 6-12 mm) i lekka, przewiewna cholewka. Taka konstrukcja świetnie chroni stawy na asfalcie, ale na siłowni zaczyna przeszkadzać. Miękka pianka ugina się na boki przy wykrokach czy przysiadach z obciążeniem, przez co stopa traci stabilność dokładnie wtedy, kiedy najbardziej jej potrzebuje.

Ceny porządnych butów biegowych zaczynają się od około 200-250 zł za modele poprzednich sezonów. I tu praktyczna uwaga: wrzesień to dobry czas na łowy, bo sklepy sportowe czyszczą magazyny z letnich kolekcji, a biegowa jesień dopiero się rozkręca.

But treningowy: płasko, twardo i stabilnie

Obuwie na siłownię idzie w drugą stronę. Podeszwa jest niższa, twardsza i szersza, drop spada do 0-4 mm, a boki cholewki wzmacnia się pod ruchy w każdym kierunku. W takich butach przysiad, martwy ciąg czy wypady robią się pewniej, bo stopa stoi blisko podłoża i nie buja się na piance. Za to bieg dłuższy niż kilkaset metrów potrafi w nich zmęczyć — brak amortyzacji daje o sobie znać przy każdym kroku na twardej bieżni.

Sam długo trenowałem w starych biegówkach i dopiero zmiana na płaskie buty treningowe pokazała mi, ile stabilności traciłem przy każdym przysiadzie. Różnica jest odczuwalna od pierwszego treningu.

Co wybrać, gdy budżet pozwala tylko na jedną parę

Decyduje proporcja treningów. Jeśli plan to głównie bieganie z dodatkiem ćwiczeń raz w tygodniu — lepszy będzie but biegowy, najlepiej z umiarkowaną, a nie maksymalną amortyzacją. Jeśli odwrotnie, większość czasu to siłownia i zajęcia, a bieg zdarza się okazjonalnie na krótkim dystansie — sensowniej kupić uniwersalny but treningowy. Producenci mają w ofercie także modele hybrydowe do treningów mieszanych, które łączą umiarkowane tłumienie ze stabilną podstawą. Kosztują zwykle 250-400 zł i dla osób ćwiczących rekreacyjnie to często najrozsądniejszy kompromis.

Niezależnie od wyboru, buty sportowe mierzy się po południu, kiedy stopa jest lekko spuchnięta po całym dniu, i zawsze z palcem luzu przed dużym palcem. Za mały rozmiar to najczęstszy błąd przy zakupach — i żadna technologia podeszwy go nie naprawi.

O serwisie

Strona poświęcona jest tematyce sportowej. Zapraszamy do lektury naszych artykułów, z których dowiesz się wszystkiego o akcesoriach treningowych, a także w jakiej odzieży poczujesz się najlepiej uprawiając ulubione aktywności. 

kontakt@7minutowy.pl.pl

Galeria